28 czerwca 2017

Ola Dąbrowska

Jestem geografem. Znaczy to mniej więcej tyle, że nie należy mi ufać gdy trzymam w dłoniach mapę – na pewno się zgubię uparcie twierdząc, że geograf się przecież nie gubi, a co najwyżej eksploruje!

Eksploruję sobie zatem świat już od dobrych paru lat, przeżywając zazwyczaj niecodzienne przygody, jako że z natury bywam zabawnie nieporadna, momentami nieżyciowa, a w głowie miewam przysłowiowe niebieskie migdały. W Państwie Środka udało mi się strzelić sobie w oko chińską tabletką na gardło i zgubić się na placu Tian’anmen, w Hong Kongu spać w kafejce internetowej, w Peru zostać uwięzioną w inkaskich ruinach, na Słowacji zgubić stado koni, a w Mongolii  zakochać się w kudłatych jakach i zamieszkać w tym kraju na kilka zimowych miesięcy.

Zawsze z otwartością i ciekawością szukam kontaktu z ludźmi, którzy stanowią o sensie podróżowania. Pokazują, że różnorodny świat w głębi naszych serc, potrafi być wszędzie tak samo bliski, znajomy i piękny. Warto wyruszać w nieznane by tego doświadczać i warto o tym opowiadać! Uwielbiam przekazywać swoją wiedzę zwłaszcza dzieciom, których szczery zachwyt i ciekawsko wpatrzone, w to co dla nich nowe oczy, nie mogą się równać z niczym innym!

Pracuję z dziećmi od dawna – jako nauczyciel angielskiego, geografii, instruktor jazdy konnej i wychowawca kolonijny. W rodzinnym Piasecznie, w rozpędzonej Warszawie, dzikich Bieszczadach czy na zimnej północy Mongolii. Wszędzie tam, gdzie potrzebna jest pasja do swojej pracy, zaangażowanie i dużo pozytywnej energii!

Mam też jednak swoje słabości – do porannej kawy, gorzkiej czekolady, gry na gitarze przy ognisku i łaciatego konika, z grzbietu którego za każdym razem na nowo zachwycam się światem!

Facebook